Zaznacz stronę

Dzisiaj zmiana warty w aurze. Deszcz padał w nocy, tak podejrzewałem patrząc na kałuże, a zwłaszcza na tę przy moim garażu. Na nią nie musiałem patrzeć, nawet nie stwierdzę, że wpadła mi w oczy. Ja w nią wpadłem.

Szaruga kontrastująca z wczorajszą piękną pogodą, momentalnie nasunęła ciemne myśli, typowo listopadowe. Nie ma mowy o depresji, złym samopoczucia, ale pewien niż w nastroju nastał.

Dlatego ze wzruszeniem odczytałem płynące z Warszawy słowa pochwalne. Nie powiem, jest miło, ale zwykle mam wrażenie, że nie zasługuję na takie peany. Dobrze jednak się czytało, dobrze przeczytać kilka słów wsparcia. Tak, właśnie tak traktuję wypowiedzi doceniające moją twórczość w różnorakim wydaniu.