Zaznacz stronę

Nie wiem! Przynajmniej teraz nie mam pojęcia jaki jest wynik meczu, który rozgrywał się w Petersburgu między Słowacją, a naszą zacną drużyną. Podejrzewam czarny scenariusz. Moje kibicowanie trwało bardzo krótko. Najpierw Agnieszka zapytała, czy będę mecz oglądał.

– Nie – odpowiedziałem.

Faktycznie nie miałem zamiaru patrzeć, bo miałem swoją pracę. Aż takim łowcą sportowych emocji nie jestem. Coś mnie jednak podkusiło i porzuciłem swoją pracownię kierując kroki przed telewizor. Agnieszka miała oglądać jakiś film, a tu patrzę – futbol na ekranie. Nie zdążyłem usiąść, kiedy padła bramka. Już chciałem się cieszyć, ale…

Nasi nie grali w granatowych strojach, a to właśnie tak ubrani zawodnicy cieszyli się ogromnie. Pojechałem do Rept. W parku spokój, ludzi prawie wcale. Jakim rezultatem zakończył się mecz? Nie mam pojęcia, ale przynajmniej czuję się zrelaksowany długim spacerem. Powiedzmy, że marszobiegiem nawet.