Zaznacz stronę

Rozdmuchując piankę na piwie kończę niedzielę i cały weekend też przecież. Spokojnie? Chyba tak. Jutro same wrócą problemy codzienności, nie muszę ich przywoływać.

A niedziela była słoneczna, nawet bardzo. W godzinach przedobiadowych wietrzyłem umysł w Reptach. Ludzi sporo, na parkingu pełno aut, a co gorsze, pełno śniegu. Jakoś jednak wyjechałem, chociaż miałem wątpliwości, bo udałem się tam samochodem Agnieszki. Jego małe rozmiary i lekkość niezbyt dobrze wpływają na komfort jazdy w ekstremalnych warunkach.

Najważniejsze, że sprężyłem siły i o poranku zakończyłem pisanie tekstów do jednego z programów, które mogą się w tym roku pokazać publiczności. Jasne, że jakieś poprawki trzeba będzie zrobić, ale to jest detal. Najważniejsza część jest zrobiona.

Żeby przyszły tydzień tak łatwo mi poszedł, jak pisanie tekstów! Tego mi trzeba.