Zaznacz stronę

Podsumowanie XXXII Letnich Igrzysk Olimpijskich w Tokio wypada dla Polskich sportowców dosyć korzystnie. Tak ogólnie mówiąc, licząc wszystkie medale, których dorobiliśmy się 14 sztuk. Większość, bo aż 9 zdobyli lekkoatleci i to jest piękne, że królowa sportu w naszym kraju nie abdykowała.

Wchodząc w szczegóły podsumowania odczuwam niedosyt. Gdzie się podziali bokserzy, sztangiści? Czy na pływalni będziemy mieli już tylko mistrzów Polski? Kolarze zawiedli zupełnie, kiedyś dawno temu zawsze coś przywozili. Pokuszę się na małe zestawienie medalowe w erze powojennej. Działo się tak: 1948 r. Londyn – 1, 1952 r. Helsinki 4, 1958 r. Melbourne 9, a w Rzymie, w 1960 r. zdobyliśmy 21 medali. W 1964 roku, także w Tokio polscy sportowcy wywalczyli 23 medale, w Meksyku już mniej, bo 18. Potem co cztery lata sytuacja wyglądała następująco: w Monachium 21 i był to dla nie kamień milowy, bo wtedy zaraziłem się ciężarami. Za 4 lata, w Montrealu było lepiej – 26, a nawet o jeden więcej, ale zdyskwalifikowali Zbigniewa Kaczmarka za doping i odebrali mu złoto. Potem w Moskwie 32, chociaż mało było złotych. W Los Angeles, w 1984 roku nie było niczego, bo wygrał duch socjalizmu, czyli bojkot.

Następne Igrzyska Olimpijskie w statystyce ogólnej wyglądały tak: Seul – 16, Barcelona – 19, Atlanta – 17, Sydney – 14, Ateny -10, Pekin -11, Londyn – 11, Rio de Janeiro – 11. Nastąpił pewien postęp, zwiększyła się ilość zwycięstw, jest nadzieja na poprawę w Paryżu. Jak będzie, zobaczymy jeśli dożyję też zrobię krótkie podsumowanie.