Zaznacz stronę

Gdyby nie moja Agnieszka o poranku, a wieczorem siostra Barbara, zapomniałbym, że dzisiaj są moje imieniny. Jan Maria Vianney jest moim patronem, muszę to corocznie tłumaczyć znajomy, którzy składają mi życzenia na Jana Chrzciciela. Ten święty jest był bez wątpienia wspaniałym człowiekiem, ale wolę mojego imiennika. Nie tylko dlatego, że jest mój, ale cenię jego wielkie zasługi dla społeczeństwa, dla moralnej odnowy wielu grzeszników, dla zbłąkanych owieczek, dusz ludzkich potrzebujących odnowy.

Dobrze jest mieć takiego patrona. Często mi pomaga i wcale mu nie przeszkadza, że nie jestem proboszczem, a jemu przypisana jest opieka nad tymi kapłanami.