Zaznacz stronę

Coś niebywałego, sam w to uwierzyć nie potrafię. Jakiś cud się stał, coś we mnie pozytywnego wlazło! Chciało mi się naprawić krzesło w kuchni. Rozchybotane było od dawna, od dawna też przymierzałem się do tej skomplikowanej operacji. Aż wstyd się przyznawać i chwalić. Cała robota trwała krótko, zaangażowanie fizyczne i umysłowe nie spowodowało bólu mięśni i głowy.

Chyba tego się obawiałem, bo nie usprawiedliwię się, że nie miałem czasu. Jeśli coś miałem, to wymówki. Jestem beznadziejnym gospodarzem rodziny. Nie przyznam się, że pracować mi się nie chce, bo to nieprawda. Jednak mało dbam o sprawy związane z wyglądem domu.

Rekordem świata wydaje się, że wieczorem powiesiłem nowe lustro w przedpokoju. Przecież nikt mnie nie zmuszał. Nikt, bo prócz Agnieszki nikogo w mieszkaniu nie mamy. Moja żoneczka też zbytnio nie nalegała, bo wieczór, bo gorzej widać, bo właściwie nic pilnego.

Zrobiłem, tak sam od siebie. Nie wiem jak ten dzień nazwać, zwycięstwem? Nazwy szukać nie muszę, jest sobota.