Zaznacz stronę

Kończy się przedostatni dzień izolacji. Ach! Wytrzymać jeszcze tę środę, jutrzejszy dzień i zacząć żyć w miarę normalnie.

Jak się czuję? Cały czas bardzo dobrze i jestem przekonany, że z godziny na godzinę stale wzrasta kondycja. Pewnie, że chciałbym zdobywać świat, ale na to jeszcze się nie zanosi. Bez brawury, bez zbytniej pewności siebie. Grunt to aklimatyzacja do codzienność.

Zobaczymy jak uda się nadrobić zaległości, pewnie nie wszystko w 100%, ale przynajmniej większość. Pod koniec tygodnia będę mógł cokolwiek powiedzieć, prognozować na najbliższą przyszłość.