Zaznacz stronę

Połowicznie mi się zachciało. Sałatki jarzynowej, tak! Tego też zachcianki dotyczyć mogą.

A zaczęło się od fasolki po bretońsku, czyli innej zachcianki. Fasolkę lubię bardziej niż sałakę, ale przyrządzając ją otwarłem puszkę… z groszkiem. Nie ma czegoś takiego jak groszek po bretońsku, więc trzeba było coś z tym zielonym szaleństwem w puszcze począć.

Wniosek jest prosty, jeśli nie wychodzi pisanie, należy coś upichcić w kuchni.