Zaznacz stronę

Jak do tej pory pogoda w Jastrzębiej Górze dopisuje. Promienie słoneczne zalewają świat. Jest upalnie, wydaje się, jest lipiec.

Błogosławione nieróbstwo już mi przeszkadza, jednak stworzony jestem do pracy i aktywnego wypoczynku. Wprawdzie nie siedzimy, ale pieszo przemierzamy kilometry, lecz nie w tym niczego twórczego. Oprócz zakwasów, głownie w łydkach, bo wałęsanie się po piachu plaż daje się we znaki mięśniom podudzia.

Korzystamy też z komunikacji autobusowej. Niby jest nieźle. Jedno co denerwuje, to straszne opóźnienia autobusów jadących od strony Władysławowa. Dwadzieścia do nawet trzydziestu minut. Niby mamy czas, bo nikt nas nie goni, jednak siedzenie w pełnym słońcu jest przyjemne tylko do czasu aż nie zacznie pot lać się po plecach.

Jutro skok na Gdańsk. Nieco wielkomiejskiej turystyki i spotkanie w rodzinnym gronie. Trochę odmiany, oby nie w pogodzie. Ona ma nastąpić w czwartek. Ciekawe, czy na zupełnie pod psem.