Zaznacz stronę

Przed momentem stwierdziłem:

– Nieraz wydaje mi się, że żyję w wielkim domu wariatów.

Czy mam rację? Tego nie wiem, ale cieszę się, że jeszcze potrafię dotrzymać kroku tempu dyktowanemu przez współpracowników. Czasami przeganiam czas. Trudne? Nie, zwłaszcza kiedy zegar spóźnia się o kilkanaście oddechów. To poniżej napisałem… dokończyłem pisać w sobotę. Jest nieco wymęczony, ale ważny, bo to setny tekst w tym roku.

Sjesta

Popołudnie…

Dziś rozmawia mi się trudniej,

Choć pogoda ciepła raczej,

Płyną słowa lodowate.

Popołudnie…

Spędzam czas piekielnie nudnie,

Nawet ptak przynudza z drzewa,

Słońce też półgębkiem ziewa.

Popołudnie…

Zaraz całkiem się pogubię

W labiryncie myśli ciemnych,

Którym jestem jak pies wierny.

Popołudnie…

W tłumie czuję się bezludnie.

Gdy się w głębię lustra gapię,

Siebie znaleźć nie potrafię.