Zaznacz stronę

Próbuję coś napisać, nie powiem, żeby nic kompletnie mi nie wychodziło. Niby mam urlop, ale nie od pracy literackiej. Chciałem jeszcze skończyć taki jesienny utworek:

Zachodzi słońce wrześniowe

Wieczorem coraz wcześniejszym.

To odpowiednie jest moment,

Żeby liść rudy spadł pierwszy.

Obłoki szykują przylot,

Czepiają się wiatru grzywy,

Dzisiaj świat deszczem zapylą,

Wskrzeszając z igliwia grzyby.

Chyba już go nie skończę, bo mam w palnie poczytać nieco, a już jest późna pora. Śpieszyć się nie muszę, mam dużo czasu.