Zaznacz stronę

Na granicy wesołości i rozsądku,
Na brzegu nieostrożności i głupoty,
W poplątaniu wiedzy, w zawiłości wątków,
Jak muchy na lepie czają się kłopoty.

Jeden kłopot stękający jak dziadyga,
Symuluje nieudolnie swe choroby,
Drugi międli w pustych ustach słów niewypał,
Jeszcze inny opłakuje brak urody.

Ciąg dalszy? Może napiszę, może nie? Kto tam wie?!