Zaznacz stronę

Jest niedziela, ale nietuzinkowa, bo w czasie stanu epidemii. Do kościoła się nie chodzi, chociaż nie jestem ortodoksyjnym wyznawcą uważającym liturgię niedzielną za pierwszą i jedyną formę święcenia dnia świętego, to jednak czegoś mi brakuje. Długi spacer na odludziu w Dolomitach był istnym nabożeństwem, krokami modlitewnymi skierowanymi do Stwórcy i twórcy. Nieczynna kopalnia odkrywkowa zmieniła się w urokliwą dolinę z pionowymi ścianami i labiryntem dróg dojazdowych. Jej przestrzeń zawsze napawała mnie natchnieniem, tutaj powstawały świetne pomysły, które w następstwie powalały widownię z nóg.
Mam nadzieję, że dzisiejsze dolomitowe nagrania staną się ostre jak wystające krawędzie ścian kamieniołomu.