Zaznacz stronę

Popołudniowy, dłuższy spacer z Agnieszką był głównym punktem niedzielnego relaksu. Pojechaliśmy do Bobrownik, zostawiliśmy auto pod hałdą i przemierzyliśmy okolicę. Nieco czasu właśnie na hałdzie, potem skierowaliśmy się w stronę Dolomitów. Pogoda dopisała, błota nie było zbyt wiele na trasie, chciało się chodzić.

Mówiąc szczerze, zdziwiła mnie frekwencja. Mógłbym powiedzieć, że momentami było tłoczno. Zdziwiłem się, bo nigdy tylu ludzi tam nie widziałem, zwykle zupełna pustka albo pojedyncze osoby, najczęściej biegacze.

Tak, ale ja na samotną penetrację terenu wybieram się o świcie, a nie w poobiednią porę. Rano nikomu nie chce się opuszczać ciepłej pościeli.