Zaznacz stronę

Jeśli ustaliłem sobie reżim dietetyczny, to muszę się go trzymać. Bywa ciężko, ale w efekcie końcowym robi się lżej. Na wadze, ale na duszy także, bo zwycięstwo z samym sobą ma podwójne znaczenie – fizyczne i psychiczne.

Nieraz lodówka przyciąga mnie jak magnes, zwłaszcza o tej porze, czyli kolacyjnej. Wszystko jest w porządku, dopóki nie sięgnę do jej wnętrza. Nie sięgam, nie dam się złamać, przysmaki zostawiam na jutro. Pewnie, że mógłbym uszczknąć kawałek dobrej wędliny, serka, a nawet położyć to na niewielką kromeczkę, taką z lekka posmarowaną masłem. Świat by się nie zawalił, podłoga w kuchni nie zapadłaby się pode mną.

Ja zapadłbym się pod ziemię ze wstydu przed samym sobą!