Zaznacz stronę

Święto Pracy uczciłem nieróbstwem. Czy ja zbyt często nie poddaję się srogiej krytyce, która ma podłoże historycznie zanieczyszczone ideami socjalizmu? Albo odwrotnie, jestem chory na nowoczesne i zaraz dodam, że głupie teorie mówiące o konieczności stałego wypracowywania wartości dodanej?

Nikt i nic, żaden bodziec nie jest w stanie mnie zmusić do galopu po tworzenie czegoś, co daje zysk. Już nie powinienem dodawać o jaki zysk chodzi. O każdy, co w tłumaczeniu na język normalności oznacza zysk byle jaki. Głoszone dawniej hasło, że ilość znaczy jakość (a może na było to odwrotnie?) nie ma kompletnie sensu. W socjalizmie produkować należało jak najwięcej, chociaż jakość nie miała kompletnie znaczenia dla rozliczeń efektów pracy.

Dlatego w dzień kojarzony z minioną epoką powinienem się zastanowić… nie! Powinienem już zmądrzeć.