Zaznacz stronę

Wydawałoby się, że koniec roku należy potraktować jak finisz biegu dystansowego. Złapać gdzieś doładowanie i resztkami sił rzucić się na taśmę. Nic głupszego nie jestem w stanie wymyślić, ale odwieczna tradycja szatkowania na lata życia ludzkiego i całej historii taki narzuca tok myślenia i działania. Z pewnością jest to potrzebne dla celów organizacyjnych funkcjonowania społeczeństw, ma to jakieś uzasadnienie w ekonomii, zwłaszcza przy rozliczaniu podatków.

W osobistej egzystencji takie stawianie płotów między jednym, a następnym rokiem nie ma kompletnie sensu. Mało kiedy udaje się dotrzymywać noworocznych postanowień. Istnienie ludzkie jest funkcją ciągłą, pofalowaną wzlotami i spadkami powodzenia. Dodatkowo umiejscowiona jest miedzy wieloma współrzędnymi. Człowiek gubi się w przestrzeni i nie pomoże żaden noworoczny przystanek. Jego po prostu nie ma.