Zaznacz stronę

Sezon czas rozpocząć, ten grzewczy sezon. Robi się coraz chłodniej, zmarzluchem nie jestem, lecz źle jest siedzieć w temperaturach niższych niż letnie, do których się przywykło. Nie rozpalamy jeszcze ognia w centralnym ogrzewaniu, jednak myślimy perspektywicznie i jutro przychodzi pierwsza dostawa węgla. To jakby inauguracyjne przecięcie wstęgi.

Jeśli ciepłota nie poprawi się, to chyba spróbuję zapalić pierwszy raz. Wcale mnie ta czynność nie napawa optymizmem, dosyć się już pobawiłem w palacza. Może jakoś rozłożę obowiązki z sąsiadami? Pewnie da się coś zrobić, bo im chyba bardziej zależy na komforcie termicznym.