Zaznacz stronę

Wszystko ma swój początek i koniec. Jutro opuszczamy Jastrzębią Górę i bez większego pośpiechu tniemy do domu. Trochę szkoda, bo miło jest byczyć się, wsłuchiwać się w szum fal i pałętać się po okolicy bez konkretnego celu.

Dzisiaj pojechaliśmy do Pucka. Senna mieścina po sezonie, miło było spacerować ulicami starego miasta, ale najpiękniej było nad wodą. Pogoda nie zawiodła, dzień słoneczny, ale temperatura powietrza w sam raz do spaceru.

Przed nami zielona noc. Mięso, kiełbaski i boczek już się grillują! Intensywny zapach powoduje oczywistą reakcję. Apetyt rośnie. W czasie dochodzenia mięsiw do stanu anielskiego smaku, inne niezbędniki weekendowego wieczoru są konsumowane. Te akurat smakują lepiej w stanie dokładnego schłodzenia.

Co to takiego? Powietrze? Jasne, powietrze też jest już o tej porze schłodzone dokładnie, ale nie o nie chodzi.