Zaznacz stronę

Park w Reptach od wielu już lat był dla mnie źródłem inwencji. Stanowił zieloną muzę, na której nigdy nie zawiodłem się. Ilekroć było coś do napisania, a niespecjalnie przychodziły mi wizje realizacji, wystarczyło pojechać tam i po kilkudziesięciu metrach spaceru lub biegu mózg doznawał rozjaśnienia.

Podobnie było i dzisiaj. Jest pewne przedsięwzięcie, czasu mamy nieco, ale chciałbym mieć z głowy całość sprawy, a przynajmniej większość. Pojechałem rano, nie zdążyłem dojść do szybu „Sylwester”, a już poukładały się klepki utworu.

Dobrze jest mieć czarowne miejsca takie jak ten park, ale i tak posiedzieć trzeba w cichości domowej, żeby pomysł udokumentować w wersji pisanej. Muszę jednak przyznać, że siła reptowskiego natchnienia jest tak wielka, że nawet w mojej pracowni działa na wyobraźnię.