Zaznacz stronę

Rano była pogoda pod psem. Nie chciało się wychodzić z domu. Miałem zaplanowany wypad do Tarnowskich Gór na konkretne zakupy tekstylne. Pojechałem i oczywiście zabrałem ze sobą parasol. Oczywistość na tym się kończy, ta dotycząca ochraniacza przed deszczem. Zaparkowałem auto przy kościele farnym, a w momencie wychodzenia miałem moment zastanowienia, czy parasol zabrać, czy nie. Nie zabrałem. Po co? Przecież przed momentem przestało padać.

Może i przestało padać kiedy parkowałem i potem, gdy wchodziłem do sklepu, Wychodząc ze sklepu wpadłem wprost w objęcia deszczu. Lało się strumieniami z nieba. Naprawdę trzeba mieć w głowie nie po kolei, żeby dać się zrobić w konia przez samego siebie.