Zaznacz stronę

W lutym zmarła moja najstarsza siostra Jadwiga. Pochowana została w Żorach, bo tam mieszkała i pracowała. Tam też połączyła się w grobie z mężem, który zginął tragicznie w 1981 roku. Czas pandemiczny nie pozwalał na odwiedzeniu grobu, ale przede wszystkim nie było motywacji, żeby tam pojechać. Żory były bardzo często odwiedzane przez nas za jej życia. Jej dom był celem naszych weekendowych wypadów. Czasem stamtąd startowaliśmy w dalsze odwiedziny do Czech, do Cieszyna lub Zebrzydowic.

Kilka dni temu poczułem pewien niepokój, jakieś wołanie. Prześladowała mnie natrętna myśl, że powinienem pojechać do Żor i pomodlić się przy siostry grobie. Warunki pogodowe nie sprzyjały nawet tak bliskiej wycieczce. Dzisiaj to już zupełnie nie. Decyzja zapadła spontanicznie. Jedziemy i koniec!

Po powrocie poczułem, że kamień spadł mi z serca. Należy spełniać życzenia najbliższych. Nawet te zza grobu.