Zaznacz stronę

Nie wiem… jakoś tak jest dziwnie. Święta za pasem, wiele spraw załatwionych, tych bożonarodzeniowych i tych z poziomu prac wszelakich. Niby powinno być świetnie i wesoło, a nie jest.

Nie wiem… nazbyt przejmuję się mało istotnymi sprawami, a poważne tematy odkładam do magazynu wieczności. Jest to nieracjonalne, świadczące o niedojrzałości psychicznej. Jeśli tak jest, to nie należy przejmować się jeszcze, bo dojrzeć można w przyszłości. Gorzej byłoby, gdybym owoce umysłu miał zgniłe.

Nie wiem… to niepewność podyktowana rozchwianymi wizjami przyszłości. Co uczynić, żeby podniesione dwie ręce za pewnym działaniem nie były zrozumiane jako chęć poddania się?