Zaznacz stronę

Piszę codziennie, ale przede wszystkim nie to, co mam pisać. Dlatego stwierdzam stanowczo, że pointa tego tekstu jest prawdą.

Beznadzieja

Pustka mnie gryzie od wnętrza
Beznadziejnością istnienia,
Ktoś mnie jak zegar nakręca,
Zamieniam się w czasu kierat.

W umyśle zgrzyta mechanizm,
Wskazówki wirują gnuśnie,
Pchają je wieku tytani,
Gaśnie skrzywiony uśmiech.

Potrzebny zestaw witamin,
I jakiejś używki krztyna,
Bym prędko i kosztem tanim
Stan beznadziei wytrzymał.

Przez czasu topiel bagienną
Przechadzam się krokiem chwiejnym,
Już nie ma nieba nade mną,
Gdyż sam jestem beznadziejny.