Zaznacz stronę

Pisanie testów rapów nie sprawiło mi wczoraj zbyt wiele problemu. Temat, wydawać by się mogło oklepany, ośpiewany jak figurka jakiegoś niebywale popularnego świętego. Jaki to motyw? Nietrudno się domyślić, że chodzi o koronawirusa. Szczerze mówiąc mam już po dziurki w nosie wałkowania stale tego samego. Jedynie dobre nastawienie do realizatorów sprawiło mobilizację sił.

Na jutro powinienem zmobilizować siły. Poniedziałek jest pierwszym krokiem do codzienności. Teraz, czyli w przeddzień, wszytko wydaje się okropnie pesymistyczne. Ogólna niechęć do czegokolwiek jest jakby przeciwieństwem konieczności. Dam radę, pesymizm jest tylko chwilowym stanem nastroju, a nie dominującą tendencją.

Co się dzisiaj zdarzyło w kościele, tego nikt na wołowej skórze nie opisze. Msza w intencji mojej drugiej siostry, pełna powaga, a jakiś koleś zrobił niezły numer… To się nadaje na opowiadanie, muszę zmobilizować siły i całość opisać.