Zaznacz stronę

Stojąc nad brzegiem morza

Próbuję fale policzyć,

Ponad nimi w przestworzach

Z oddali mewa krzyczy.

Stopy moczę po kostki,

Chłodzę w Bałtyku szumie,

Spokój w głowie mam boski,

Myśli rodzą się tłumnie.

Zgubiony w fali liczeniu,

Jest już tysięczna któraś,

Chętnie bym myśli przeniósł

Za horyzont na chmurach.

Jakby tak lotem mewy

Przenieść je tam lub dalej?

Lecz one fruną w niebyt,

Przy brzegu mrą jak fale.

Tak było rzeczywiście. Stałem na brzegu morza, fale obmywały moje nogi, a ja pisałem długopisem w notatniku. Myśli rwały się poza horyzont, ale zaraz po wykluciu się z czaszki opadały na wodę. Muszę jeszcze dopracować tekst, bo mam mieszane uczucia. Wydaje się być nieskończony.