Zaznacz stronę

Poranna miłość

Miłość biedna i samotna,

Taką zawsze można spotkać,

Wędrowała w dal przed siebie,

Gdzie, to nawet sam Bóg nie wie.

W sfilcowanym, starym swetrze,

Szło się jej z pewnością lepiej,

Bo nad ranem w szarych chmurach

Chłodem ziewał Księżyc – burak.

Miłość szła włócząc nogami,

Kiedy dzwon poranny zamilkł,

Do jakiejś pracy być może,

Albo o wiele gdzieś gorzej.

Jak wypalony kaganek,

Ta biedna miłość na ranem,

Kupiła w piekarni bułkę,

Zjadła ją z mżawką na spółkę.