Zaznacz stronę

Moment na wiele serdeczności dla matek żyjących. Nie jakieś wielkie świętowanie, ale sympatyczne spotkania, wymiana uśmiechów, miłych zdań. Tu mógłbym zacząć zastanawiać się nad losem matek, których potomstwo zaniedbało, ale nie jest w moim stylu psuć komuś radości refleksjami na tematy podłe, smutne, a nieraz tragiczne.

Dzień Matki w moich realiach jest chwilą zadumy nad wspólnym przebywaniem na ziemskim padole. Odwiedziny na cmentarzu i krótka modlitwa, monodram nad grobem.

Czy na pewno? Gdzieś jej obecność wyczuwam, zresztą nie tylko jej, bo obojga rodziców. Coś zostało w pamięci, jakieś drogowskazy, przekazane mądrości. Podróż do przeszłości wehikułem myśli… Czy mogłem być lepszym synem? Pewnie tak, nie muszę zbytnio szukać przykładów, ale najgorszym to z pewnością nie.