nieostrożny wiatr zziębnięty
pośliznął się na wilgotnych liściach
wpadł w objęcia mgły rozczochranej
listopad dał mu kopniaka
zamiast ulitować się nad biedakiem
i wyciągnąć go z matni oparów
nie można liczyć na litość jesienną
wiatr resztkami sił wyrwał się rozpustnicy
założył beret na bakier
z liściem na czole pobiegł gdzieś
w świat chyba cieplejszy
a zresztą kto go tam wie
Zbrosławice 10.11.2020r. godz. 17:33
wiatr mieszka w nas my jesteśmy jego ostatnią nadzieją