Zaznacz stronę

Zachód

Dnia schyłek amarantowy…
Od wioski głos dzwonu kroczy,
Wpół mglisty, w szatach tiulowych
Łzą trawy ton zauroczył.

Słońce się krztusi w obłokach,
Horyzont tnie Ziemię brzytwą,
Rozpycha się nocy kwoka
Jak w gnieździe szurpate widmo

Orszaki snów są gotowe
Domostwa ludzkie nawiedzać
Już słychać ich niemą mowę,
Która absurdy przecedza,

Choć ciemno jest, widać trudniej,
Coś dzieje się, co przeraża,
Na miedzy strachy na wróble
Bezwstydnie się będą rozmnażać.

Wicher zawodzi w kominach,
Nie można się słodko wyspać,
Bo tak się właśnie zaczyna
Współczesna apokalipsa.