Zaznacz stronę

Dąb i lipa

Na skraju lasu stały blisko siebie dwa drzewa: lipa pokaźnych rozmiarów i rozłożysty dąb. Niby nic w tym dziwnego, bo przecież w lesie rosną drzewa, ale jednak coś było w ich pozycji zadziwiającego… Stały bardzo blisko siebie, ich korony jakoby przytulały się i tworzyły jedność.
Stanąłem przyglądając się im.
– Dziwna para, nieprawdaż? – usłyszałem męski szept za plecami i nie powiem, żebym się nie przeląkł.
– Tak, tak – przytaknąłem i rzuciłem pytanie. – Jak się pan tu znalazł?
– Jestem tutejszym gajowym, więc nie powinna pana zdziwić moja obecność. Te dwa drzewa latem wyglądają ciekawie, ale prawdziwą ich tajemnicę zobaczy pan późną jesieni.
Rozstaliśmy się, a ja przyrzekłem sobie wrócić tam, kiedy opadną liście. Ciekawość mnie gryzła, więc jak postanowiłem, tak zrobiłem.
Drzewa były już prawie bez liści, dlatego zauważyłem, że w połowie pnia lipy jest spora dziupla. Natomiast jeden konar dębu prawie do niej sięga.
– Wrócił pan, tajemnica przyciąga – to znowu był tamtejszy gajowy. – Zauważył pan zjawisko? Legenda mówi, że to zaklęci kochankowie.
– No wie pan, takie świństwa robić w legendzie! – śmiałem się po nosem, a gajowy na to:
– Niech pan nie sugeruje się dwoma żołędziami na gałęzi dębu, nic z tych rzeczy. Legenda mówi, że chłopak chciał uciszyć dziewczynę, która drąc się na całe gardło śpiewała piosenkę. Księżyc tego nie wytrzymał i przemienił ją w lipę, a zmartwionego chłopaka w dąb. A pan o czym myślał, świntuszku?