Zaznacz stronę

Niby powinienem być zadowolony z postępów w pisaniu, bo utwór o kryptonimie „Obóz” jest na półmetku, inny kolejny prawie gotowy, a ten najważniejszy w realizacji. Są już projekty plakatu, zaproszenia i folderu, jutro wstępne nagrania w studio. Tak, powinienem być zadowolony.
Nie całkiem. Nie całkiem z siebie jestem zadowolony, bo z postępów jak najbardziej. O co chodzi? Chciałem w styczniu wystartować z zupełnie innym pomysłem, z prozą, która dałby mi satysfakcję z możliwości zaprezentowania poglądów na egzystencję. Trochę moralizatorstwa, bo przed tym nie ucieknę, taki jestem i koniec. Całość działać się powinna na tle współczesnej rzeczywistości, bez mitologizowania i naciągania uczuciowego.
Nie udało się i nawet nie próbuję tłumaczyć się brakiem czasu, bo przy odrobinie dobrych chęci, wszystko poszłoby jak po maśle. Co się stało? Widocznie zjadłem to masło, zamiast użyć na poślizg w realizacji.