Zaznacz stronę

Frustrat

Niczym strach na wróble zimą,
Niepotrzebny nawet ptakom,
Żadna mnie nie chciała miłość,
Wieje ze mnie bylejakość.

Jak kartonik po perfumach,
Może miałem cenne wnętrze,
Ale cały zapach umarł,
Ja też chciałbym jak najprędzej…

Patrzą na mnie jak na śmietnik,
A ja stoję nędzny przygłup,
Nie znam żadnych sztuczek świetnych,
Żeby czymś uwagę przykuć.

Nawet cień się mnie zawstydził,
Pragnie emigrować spod nóg,
Lustro też mnie nienawidzi,
Nie chce pęknąć w spojrzeń ogniu.

Żale nienawiścią gaszę,
W świadomości reperkusji…
Taki stan mnie pieski naszedł,
Wyć chce się, przeklinać, bluźnić!