Zaznacz stronę

Wprawdzie będąc na Mazurach zakończyłem jakimś cudem stare pierwociny tekstowe znalezione w brudnopisie, ale zaraz nabazgrałem kolejne początki. Oto jeden:

Milczenie ciszę na spacer wiodło,
Nie odezwali się słówkiem nawet,
Choć szli pod wieczór w pogodę podłą
Byli nieczuli na chmury łzawe.

Jak w większości przypadków nie mam jeszcze sprecyzowanej pointy, bo właściwie po co mi ona? Nie, nie! Ona jest potrzebna, ale nie powinienem głowić się nad nią. Sama przyjdzie.