Zaznacz stronę

Siedzieli w letniej kawiarni na płycie Rynku i snuli smętne rozważania na tematy ogólne, czy plotkowali. Najwięcej uwagi poświęcali uwagi tajemniczym wydarzeniom, o których szumiało w całych Tarnowskich Górach.
– Nieładnie jest obgadywać umarłych – bąknął Józek. Słowa wypowiadane podczas przystawiania szklanicy z piwem do ust, szumiały nieco jak delikatna piana na złotawym trunku.
– Kompletne zero – padło stwierdzenie.
– Nie przesadzajmy, jakieś plusy miał. Nie rób z niego potwora.
– Ja plusom nie zaprzeczam. Wiesz to jest tak jak w długim równaniu: 23+48+50+66-48+23-69-18 i na końcu to wszystko równa się 0. Mam rację?
– Nie!
– Jak to nie?
– Nie, bo z tego twojego równania wychodzi 2, a nie 0.
– Naprawdę?
– Tak, bo liczyłem – parsknęli śmiechem.
– Jeśli wychodzi 2, to zamów jeszcze 2 piwa.