Zaznacz stronę

– Patrzę na ciebie i… – przerwała na moment.
– I co? – zapytał nieco rozdrażniony, bo wiedział, że jest obserwowany, czuł instynktownie czyjś wzrok na twarzy. – I co z tego, że patrzysz?
– I nic – powiedziała mając w oczach jakąś złość. Może nie do niego konkretnie, może nawet go lubiła w tej chwili, ale niepowodzenia ostatnich dni wywoływały w jej psychice koszmarną chęć zrobienia komuś krzywdy.
– I nic! Słyszysz? I nic! – krzyknęła.
– Nie wydzieraj się, tylko powiedz, o co ci chodzi.
– Nic do ciebie nie czuję – wydusiła z siebie.
– Jeśli to wszystko, co chciałaś mi powiedzieć, to pozwól mi zająć się czytaniem. Nie przeszkadzaj mi, sama zabierz się do roboty albo do odwrotnie, do bezwysiłkowego relaksu. Nie czepiaj się mnie, bo nie jestem odpowiednią osobą mogącą służyć za worek treningowy