Zaznacz stronę

Twardziel

Kopię się z koniem, gryzę się z wszami,
Rozsądek we mnie zupełnie zanikł.
Pragnę wykopać gdzieś złota żyłę,
Ale najczęściej kopią mnie w tyłek.

Sumienie gryzie jak włosiennica,
Lecz na ekspiację zwykle mam zły czas,
Bo charakteru gryzie pasożyt,
Na szczerą spowiedź nie daje zgody.

Ciągłe łapanie się beznadziei,
Szukanie chleba w stercie kamieni,
Podobno życie musi być twarde,
Żucie miękkiego rozpala wzgardę.

Już taki jestem twardy jak pomnik,
O którym nawet cokół zapomni,
A pogryziony oraz skopany,
Wciąż leczę gipsem kamienne rany.