Zaznacz stronę

Pragnący sławy, szedł rady śladem,
Zjednał się z gwarnym wron sporym stadem,
Który się gnieździł w drzewa koronie.
Zmieniony w ptaka, usiadł w ich gronie.

Wrony przyjęły go beznamiętnie,
Zrobiły miejsce w listowiu chętnie,
Jeden ptak w stadzie więcej albo mniej
Jakiż wpływ może mieć na ich zdrowie.

Póki siedziały ptaki w milczeniu,
Nic więcej o nich pomyśleć nie mógł,
Aż wydarzyła się przykrość taka,
Gdy mu zachciało się z nimi krakać.

Wtedy jedna z wron z boku mu rzekła:
– Choć wszedłeś w stado, proszę cię, nie kracz!
Wroną się stałeś, lecz nie wypada
Wronim językiem byle co gadać.

Jeśli chcesz głosić jawnie swe bzdury
Opuść gałęzie, wróć w ludzkie mury.
Bo każda wrona kracze cokolwiek
Najczęściej z sensem, więc nie jak człowiek.