Zaznacz stronę

O moich muzach ballada

Zdrów niczym jabłko niezgody
Z muz stadem szalałem po świt
Zwiedzając uczuć ogrody
Nie znając co umiar, co wstyd

Pełnym akordem po strunach
O moich muzach ballada
Jak uderzenie pioruna
O wszystkim, co nie wypada.

Muzy tłuszczykiem obrosły
Choć słodki uśmiech na minach
Ja jestem bardziej dorosły,
Mniej tworzę, więcej wspominam.

Od czasu do czasu brzdęka
O moich muzach ballada
Z rozpustą chyba wymiękam
Bo przecież już nie wypada.

Powiędły daty urodzin
Spoglądam na mauzoleum
Twórczości żadnej nie spłodzę,
Bo muzy wszystkie w muzeum

Na jednej cieniutkiej strunie
O dawnych muzach ballada
Zdrętwiały palec mój sunie
I nie chcę, i nie wypada