Zaznacz stronę

Przemyślenia wrześniowe

Myśli owijam babim latem,
Chciałbym je przed mrozami chronić,
Choć drzewa jeszcze są kudłate,
To wiatr już jesień trzyma w dłoni.

Chrupie w kolanach, strzyka w kręgach,
Więc patrzę w lustro, czy rudzieję,
Robię się ze mnie niedołęga,
Gdy okolica jesiennieje.

Kosmopolitów dzikie stada,
Skrzydlatych ciepła wielbicieli
Lecą, by jesień z latem zdradzać.
Muchy ziewają et alteri.

Człowiek starzeje się, co począć,
Nieubłagany jest terminarz,
Oczy pokrywać łez wilgocią,
W stronę cmentarza iść zaczynać?

Myślę, nie wolno mi się zrażać,
Smutek depresji bywa matką,
Odwracam się od kalendarza
Jedząc jesienne, cierpkie jabłko.