Zaznacz stronę

To lubię. Jest listopadowy wieczór, pracuję z komputerem w cieple domowego natchnienia i korzystam ze spokoju. Piszę kolejną bezwartość i chociaż nie ma we mnie samouwielbienia, lubię ten stan.

Podróżujemy donikąd
Z ciężkim nicości bagażem,
Tożsamość mając ukrytą,
Oraz życiorys złych zdarzeń.

Błądzimy niczym pijany,
Mijając kolejne drzewa,
Chęci zobaczyć nie mamy,
Jak rajski owoc dojrzewa.