Zaznacz stronę

Wczorajszy początek dzisiaj nie chciał się skończyć sam. Ja też jakoś nie miałem koncepcji zakończenia w wyraźnym przytupem.

Podróżujemy donikąd
Z ciężkim nicości bagażem,
Tożsamość mając ukrytą,
Cały życiorys złych zdarzeń.

Błądzimy niczym pijany,
Mijając kolejne drzewa,
Chęci zobaczyć nie mamy,
Jak rajski owoc dojrzewa.

Nie mamy wcale zamiaru
Wzrokiem skosztować przynajmniej
Dobroci boskiego daru,
Ufni w mądrości banalne.

Śpiewamy fałszywe nuty
Na pełnię lenistwa chorzy
Chwalimy swe szczęścia łuty,
Gdy się treść sama ułoży.

Tandetą oczarowani,
Rozsmakowani w jej zbukach,
Dążymy do sztuki granic
Kreślonych gestem nieuka.