Zaznacz stronę

Tak, wczoraj zatkało. Najśmieszniejsze, że za moją aprobatą. Przychodzi taki moment, zbieg niekorzystnych okoliczności, który odbiera człowiekowi chęci do działania. Nawet nie o te chęci chodzi, źle się wysłowiłem. Jakiś zapał jest do pracy, jakiś pomysł, nawet malutki. A efekt żaden. Oprócz zdegustowania, zatkania i rezygnacji.
Nie zrezygnowani psychicznego, ale rezygnacji z postawienia kolejnego kroku, wyrazu, nawet kropki. O wykrzykniku nawet nie wspomnę, bo ten kapiący sopelek, czy jak kto woli płacząca kreska, jest przecież znakiem pełnym ekspresji.
Człowieka zatyka i do widzenia. Żyjesz, to się ciesz, ale niczego nie ruszaj, bo i tak z tego wyjdzie chała. Chała powtarzam, żeby ktoś nie przeczytał chwała. Z zatkania chwały nie będzie nigdy.