Zaznacz stronę

Kęsy powietrza z trudem przełykane
Ciepłe sierpniową słońca strzałów grą
Na barykadach ulic całowane
I popijane z świeżych źródeł krwią

Takie coś się zaczyna o powstaniu warszawskim… nie mam odwagi pisać o tym, ale liczę, że będą mi odpuszczone grzechy pychy i zarozumiałości.