Zaznacz stronę

Od pewnego czasu wieczory spędzam w mojej siłowni. Przynoszę tam ze sobą laptop i między wyciskaniami sztangi lub ćwiczeniami mięśni brzucha próbuję sklecić kilka słów. Dlatego stwierdzam, że piszę w pocie czoła. Taki system tworzenia bardzo mi odpowiada, bo nie marnuję czasu. Ćwiczę ciało i umysł, a że jedno i drugie nie są pierwszej młodości, pot leje się ciurkiem. O kondycję trzeba dbać, bo nie mam zamiaru starzeć się w niedołężności.

Chmury się kleją do dachów burych
Na horyzoncie ostatnie wióry
Promieni słońce sypie w nieboskłon
Wiatr z pyłkiem kwiatów smakuje gorzko

Coś takiego klecę na temat zachodu. Widzę to nieśmiertelne zjawisko z okien poddasza i podziwiam, gdyż codziennie jest inne i codziennie piękne. Świat jest piękny, chociaż wypracowany w pocie czoła. Deszcz jest prawdopodobnie wspomnieniem pracowitego fajrantu Stwórcy.