Zaznacz stronę

Nad brzegiem rzeki:

– Już cały tydzień, noc w noc siedzisz i wpatrujesz się w niebo. Chora jesteś, czy brakuje ci czegoś?
– Sama nie wiem…
No tak! Sama nie wiesz co ci dolega, więc swoje humory przelewasz na całą okolicę. Te deszcze nawet mnie się znudziły.
– Głupi jesteś, a do tego mi przerywasz! Sama nie wiem, czy mówić ci o moich problemach, czy nie? Czy w ogóle komukolwiek się zwierzać? Czy można mieć do kogoś zaufanie?
– Nieco mnie dotknęłaś. Myślałem, że jesteśmy przyjaciółmi, co najmniej przyjaciółmi.
– Zaczynasz swoje, znamy się jedynie od dawna i to wszystko. Ubzdurałeś sobie, że istnieje między nami jakieś uczucie.
– Och, och! Starasz się być odpychająca, ale mnie to nie zniechęci, mam czasu sporo. Jeszcze kiedyś będziesz moja. Poczekam.
– Nie wmawiaj mi tego, czego nie ma, co nie istnieje.
– A my istniejemy?