Zaznacz stronę

Przebudzenie

Przecedzam senne majaki,
Na sicie zostaje mgiełka,
Treść byle jaka niewielka,
Na której świt perłą zakwitł.

Jakbym spod skrzydła wyskoczył
Wróbla w kąpieli porannej,
Pewnie mnie drzewo przygarnie,
Już oknem wraz z blaskiem kroczy.

Mucha zaczyna wyczyny –
Na tafli szyby prysiudy.
W pobliżu zegar przemówił,
Wplątany w dzienne godziny.

Ziewnięciem ostatni akcent
Wyrwania się z nocy oków,
Kawy woń spłynie skądś z buku,
Teraz znów żyć mi się zachce.