Zaznacz stronę

– Koniecznie doprowadź mnie do wrzenia – powiedziała woda do ognia.
Nie był to ogień miłości, a woda nie była na młyn.

Przenoszę niezdarność mózgowia na barki własnego ja, ale ego nie jest zbyt mocne, chrypi chorymi pęcherzykami płuc. Cienko zawodzi z żalu, bo płuca mają niewiele do powiedzenia.