Zaznacz stronę

Frunę jak obłok myśli spłoszonych,
Zrywam się stadem z drzewa korony,
Krążę beztrosko nad realiami,
Czy coś ta wolność powietrzna da mi?

Idę dalej trzymając za rękę fantazję. Raz ona mi wyznacza kierunek łagodnie szarpiąc w odpowiednią stronę albo kategorycznie domaga się realizacji jej koncepcji. Kiedy indziej to ja steruję nią, a ona jedynie pilnuje żebym zbyt nisko nie upadł.