Zaznacz stronę

zszywam kartki w jednolitość
sensu książki ilustrowanej
zapachem bezwonnej poezji

czytam i nie potrafię zrozumieć
liryki popychanej koniuszkami rzęs
mającymi długość od nocy do świtu

pieszczę grzbiet bibliofilski
paznokciem w tym miejscu
gdzie autor ujawnia się anonimem

absurd poetyckiego zjednoczenia
wyrazów w kuśtykaniu wersów
doprowadza mnie do sennej niechęci.

Zbrosławice 06.05.2017 r. godz.: 21:59